środa, 13 kwietnia 2011

Chleb pszenno-żytni na zakwasie, tzw. tatterowiec

Chyba znalazłam wreszcie przepis na chleb, który wejdzie na stałe do naszego kanonu ;) Mogłam się tego spodziewać, "tatterowiec" jest chwalony jak Internet długi i szeroki. Jakie zalety?

1. Wykorzystuje dużo zakwasu, więc jest idealny dla osób takich jak ja, które robią chleb strasznie rzadko, a w międzyczasie muszą dokarmiać zakwas, którego robi się coraz więcej i więcej, aż zaczyna brakować miejsca w słoiku.
2. Roboty przy nim zero, wymieszanie składników wczesnym wieczorem, przełożenie do keksówki godzinkę później - i pieczenie rano, można nawet przed pracą, bo wystarczy wstawić do zimnego piekarnika, nastawić na 200 stopni i ustawić czasomierz na godzinę. O ile grzebanie się przed wyjściem zajmuje nam godzinę, nie ma żadnego problemu, to kwestia włóż-wyjmij. W przepisie jest mowa o spryskiwaniu, ale to chyba opcjonalne (robi chrupiącą skórkę), ja nie miałam czym spryskiwać, darowałam sobie, a i tak jest pyszne.
3. Bardzo smaczny? ;)

Następnym razem spróbuję dodać do niego ziarna słonecznika, siemię lniane albo coś takiego. Na pewno nie będę kombinować z wyrastającymi w koszyczkach bochenkami, bo nie mam w mikroskopijnej kuchni miejsca na łopaty do chleba, garnki rzymskie czy inne bajery. Będę musiała sprawdzić, czy te chleby "bochenkowe" można też robić w foremkach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz