sobota, 5 marca 2011

Pączki 2011

Tym razem tłustoczwartkowe pączki robiliśmy według innego przepisu - po roku przerwy trudno stwierdzić, czy jest lepszy od poprzedniego, ale na pewno doskonały, a co ważniejsze, praktyczniejszy!
Dlaczego? Bo nie daje się do niego 6 żółtek i jednego jajka (w naszej wersji na połowę składników były wtedy 3 żółtka i jedno małe jajko, bo trudno przecież inaczej), ale po prostu 3 jajka.
Kupiliśmy też szprycę do nadziewania, która w Realu kosztuje kosmiczne 8 zł z groszami, a jest rewelacyjna - koniec babrania się z pączkami przed i strachu, że nadzienie wycieknie w trakcie pieczenia. Po prostu pieczemy pączki, a potem mały zastrzyk - i już :) Bałam się, że to nadziewanie będzie trudne, ale było naprawdę ba-nal-ne!
No i marmolada... Chciałam kupić różaną - w Realu w środę przed tłustym czwartkiem nie było jej wcale, w HW była... konfitura z owoców róży, koszmarnie droga, 21 zł. Wzięłam - i okazało się, że nic z tego, bo są w niej owoce. No nic, zjemy na chlebie, jest naprawdę smaczna. W końcu kupiliśmy marmoladę "wieloowocową", twardą jak kamień, którą przed załadowaniem do szprycy podgrzewałam w mikrofalówce. Musimy wymyślić jakąś politykę marmoladową - może trzeba wziąć dżem i zmiksować? Nie mogłam się tego w Sieci dopatrzyć...

Przepis przechodzi z mojego ulubionego bloga kulinarnego Moje Wypieki, trzymaliśmy się go co do grama (mamy wagę, która waży z taką dokładnością, cudo!) i wszystko wyszło idealnie - po wyrośnięciu ciasto było całkiem łatwe w dzieleniu, obsypaliśmy i podsypaliśmy je oczywiście mąką, a wałkowanie i wykrajanie szklanką poszło jak z płatka. O, zapomniałam powiedzieć, że rano tego dnia zwiększyłam temperaturę w mieszkaniu, bo u nas zawsze ziąb, a ja bałam się, że potem pączki nie wyrosną ;) Ale nie wiem, jak bardzo było to skuteczne.

Aha, smażyliśmy na oleju, nie na smalcu, i tak już zostanie, bo pączki wcale nie wyszły gorsze, przestały być niewegetariańskie, a w domu tak strasznie nie śmierdziało. No i olej łatwiej wylać.

A rum z przepisu zastąpilismy oczywiście tradycyjnym spirytusem.

Zdjęcia będą później, bo robimy w niedzielę powtórkę z rozrywki - oby równie udaną!

A tu przepis:
http://mojewypieki.blox.pl/2011/01/Paczki-przepis-IV.html

Składniki na około 20 - 25 sztuk:
600 g mąki pszennej + kilka łyżek do podsypywania
3 małe jajka
100 g masła, roztopionego
70 g cukru z wanilią
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki rumu
250 ml letniego mleka
20 g świeżych drożdży lub 10 g suchych
olej, do smażenia
konfitura lub krem, do nadziewania

Mąkę pszenną przesiać, wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn). Dodać pozostałe składniki i wyrobić, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Wyrabiać kilka minut, aż ciasto będzie gładkie i miękkie (starając się nie dosypywać mąki, mimo iż ciasto będzie się lekko kleić; polecam wyrabiać mikserem z hakiem do ciasta drożdżowego lub w maszynie do pieczenia chleba). Wyrobione ciasto uformować w kulę, włożyć do oprószonej mąką miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (około 1,5 h).
Po tym czasie ciasto wyjąć na oprószony mąką blat. Rozwałkować na grubość około 1 - 1,3 cm i szklanką o średnicy 6,5 - 7 cm wykrawać pączki. Odkładać je na blaszkę oprószoną mąką do podwojenia objętości (powinny być bardzo dobrze napuszone, ale nie przerośnięte). Można również formować z ciasta kulki, które od razu nadziewamy dżemem (ja zawsze nadziewam już po usmażeniu).
Po wyrośnieciu smażyć pączki w oleju rozgrzanym do temperatury 175ºC, po kilka minut z każdej strony. Temperatura oleju nie powinna być zbyt wysoka, ponieważ pączki szybko zbrązowieją od zewnątrz, a w środku będą surowe (ja smażę we frytkownicy). Po usmażeniu odkładać na bibułkę do odsączenia. Nadziewać konfiturą lub kremem, jeśli nie zrobiliście tego wcześniej.
Jeszcze ciepłe lukrować lub pudrować.
Lukier:
1 szklanka cukru pudru
3 łyżki gorącej wody
Cukier puder utrzeć z wodą do gładkości. Gęstość lukru regulować przez dodatek wody lub cukru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz