środa, 27 października 2010

Fasolka po bretońsku

Świetna sprawa! :)
Przepis wzięłam z książki kucharskiej "Kuchnia polska", ale w necie wala się ich od groma i ciut, ciut, więc sobie daruję przepisywanie czy wklejanie.

Generalnie potrzebna jest fasola jaś, którą trzeba dzień wcześniej namoczyć (podobno dobrze jest zalać wrzątkiem, żeby wypłukać związki powodujące, ekhm, gazy ;P). Jak ktoś nie pracuje w domu i nie ma możliwości nadzorować gotującej się fasoli, to najlepiej chyba zaplanować ją sobie w trybie 3-dniowym: 1 dzień moczymy, 2 dzień gotujemy, 3 dzień jemy ;> Chyba że chce nam się po pracy czekać aż fasola ugotuje się na miękko, co mi zajęło chyba ze 2 godziny....

Maleńki pasek boczku, 1/3 kiełbaski, 2 cebule, koncentrat pomidorowy, majeranek, sól i pieprz - i jesteśmy urządzeni! Myśmy się zajadali :)

Zjedliśmy, zanim komukolwiek przyszło do głowy zrobić zdjęcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz