czwartek, 11 lutego 2010

Pączki

O! Pada śnieg :) A poza tym jest tłusty czwartek, więc jemy pączki :)))

Robienie pączków na dzień przed deadline'em to ostatnia rzecz, jaką miałam w planach, ale M skutecznie mnie przekonał. Zjechał nawet na dół po 4 paczki smalcu (tak, niestety, kupiliśmy smalec) i spirytus.

Weszłam oczywiście na moje ulubione Moje Wypieki - jeśli komuś ufam w sprawie słodkości, to właśnie autorce tej strony ;) Wybrałam pierwszy, podstawowy przepis - w końcu nigdy jeszcze nie robiliśmy pączków, na dodatek miałam jakieś dziwne, mętne wspomnienia z dzieciństwa, w których spod brązowej skórki wylewa się surowe ciasto... Co tu dużo mówić, byłam pewna, że nie wyjdzie ;)

Przepis jest na kilogram mąki, ale podzieliłam go na pół - bez przesady, jest nas tylko dwoje, a autorka zapewniała, że 1kg starcza na... 30-40 pączków! I rzeczywiście starcza - nam dość sporych pączków wyszło 16 :)

Pozwolę sobie standardowo zacytować przepis na pączki według bloga Moje Wypieki - tyle tylko, że składniki dla wygody dzielę mniej więcej na pół:

Składniki:

0,5 kg mąki pszennej
5 dag drożdży świeżych (lub 25 g suchych) <- my wzięliśmy suche, 21 gram, bo 3xtorebka 7g 5-7 dag cukru szklanka mleka 3 żółtka 1 całe jajo (małe, bo w oryginale też było jedno ;)) 3 łyżki oliwy lub 5 dag margaryny (wzięliśmy masło) pół laski wanilii (dałam cukier waniliowy) <- my też cukier, oczywiście kieliszek spirytusu sok i skórka z cytryny (nie mieliśmy, wyszło ok bez) sól tłuszcz do smażenia (u nas 4 paczki smalcu, koło 5 zł) konfitura z róży lub inna cukier puder do posypania lub lukier (pół szklanki cukru pudru rozprowadzić z 2 - 3 łyżkami gorącej wody) <- lukier średnio mi wyszedł, bo źle wyliczyłam proporcje, był zbyt rzadki, a nie chciało mi się więcej cukru sypać ;))



(znów dzielę proporcje na pół i trochę zmieniam)

Zrobić rozczyn z drożdży roztartych z łyżką (niech będzie, że łyżka) cukru (jeśli używamy świeżych), <- my użyliśmy suchych, ale ja i tak robię rozczyn, bo jak nie zrobię, to zawsze jest kiepsko ;) 10 dag mąki i 1/4 szklanki mleka, pozostawić do wyrośnięcia. Mąkę przesiać. Utrzeć jajo i żółtka z cukrem, dodać mąkę, wyrośnięty rozczyn, cukier waniliowy, sok z cytryny, otartą skórkę, resztę mleka, szczyptę soli i spirytus. Wyrabiać aż ciasto będzie gładkie i lśniace, a na powierzchni ukażą się pęcherzyki i będzie odstawać od ręki. <- ok, powiedzmy, że było lśniące, ale nie wiem, czy można to nazwać "odstawaniem od ręki" ;>>>


Dodać roztopiony tłuszcz, jeszcze chwilę wyrobić. Uformować kulę i zostawić w ciepłym miejscu na 10 - 15 minut, gdy zacznie rosnąć wyrobić.

Porcje ciasta nabierać łyżką, <- po prostu odrywałam ręką, bo robiliśmy różne rozmiary, na próbę ;) Trzeba pamiętać, że ciasto trochę potem jeszcze urośnie, a jeszcze bardziej się rozedmie, jak wrzucimy je do tłuszczu uformować w ręku małe krążki, nałożyć pół łyżeczki nadzienia, zlepić, uformować kulę, odłożyć na stolnicę oprószoną mąką. <- to nam się o dziwo udało ;) A byłam pewna, że wypłynie. Nakryć serwetką i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. <- myśmy poszli trochę pograć, a potem zjedliśmy w tym czasie obiad ;> Gdzieś 45 minut to zapewne trwało.

Smażyć w głębokim tłuszczu po obu stronach na złoty kolor, <- my na indukcji smażyliśmy na piątce, żeby natychmiast nie brązowiały i miały czas dopiec się w środku. Udało się :) Wyjmowaliśmy jak były już dość mocno brązowe, tak na wszelki wypadek. wyjąć, osączyć na bibule, posypać cukrem pudrem lub polać lukrem.

- i mniam :)

Od (2010.02.10) Pączki

Od (2010.02.10) Pączki

Od (2010.02.10) Pączki

Od (2010.02.10) Pączki

Od (2010.02.10) Pączki

Od (2010.02.10) Pączki

Od (2010.02.10) Pączki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz