czwartek, 12 listopada 2009

Gorąca czekolada a la Gato

Placeholder, bo nie pamiętam dokładnie przepisu, ale mam nadzieję, że dostanę. Najlepsze w tej czekoladzie jest to, że nie trzeba topić czekolady - wystarczy kakao. W sumie wszystko sprowadza się do tego, że robimy polewę czekoladową (jak do ciasta) i do tego dajemy słodką śmietankę. Bardzo kaloryczne, ale przepyszne. Gdybym tylko jeszcze pamiętała proporcje...

Ok, Gato mówi tak:
errr .... taki tam przepis... sama wymislilam i jest niedokladne, a nie
przepis... ok z tego co pamietam to bralam kociolek, wsypywalam cukier
(tyle zeby nie byla za slodka, na filizanke max 2 lyzeczki) i dodawalam
wody (nie za duzo tylko zeby rozpuscic cukier i kakao) czekalam az sie
zagotuje chyba, pozniej zdjemowalam z gazu i dodawalam, pozniej dosywypalam
kakao (w zaleznosci od checi na oko, w kazdym razie duzo :P) i mieszalam
nie na gazie tak zeby nie bylo grudek pozniej dolewalam smietanke 30%
stopniowo (chyba zanim postawilam na gaz). I mieszalam gotujac, az lecialy
bulbalo, ale zeby sie nie przypalilo zbytnio, a najlepiej wcale. Kakao
ktore zostaje na sciankach jest pyszne i mozna je zeskrobywac lyzeczka i
jesc. Do tego mozna ubic smietane. Nie wiem czy dobrze pamietam...

No i o dziwo świetnie smakuje z odrobiną chili.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz