piątek, 27 marca 2009

Naleśniki z twarogiem

Z wczorajszych racuszków zostało mi trochę twarogu, więc dziś robiłam naleśniki. W końcu odkryłam moim zdaniem optymalny sposób na miękkie, nieprzywierające i szybko smażące się, rumiane naleśniki. Opierałam się na tym przepisie na naleśniki francuskie. Kluczem jest dodanie do ciasta dwóch dużych łyżek stopionego (najłatwiej chyba na patelni, na której będą się smażyć naleśniki) i ciut przestudzonego masła (dodaję też dwie czubate łyżki cukru, lubię naleśniki na słodko). Zmieniłam też strategię smażenia i używam teraz najmniejszej patelenki, która jest zarazem najnowsza, więc jeszcze nie zaczęła przywierać. Wygodniej na takiej małej patelni przewracać naleśniki - no i mniejsze naleśniki oznaczają mniejsze obżarstwo, bo człowiekowi wydaje się, że zjadł już niesamowicie dużo.

Nie umiem oczywiście dobrze przewracać naleśników, więc używam dwóch szpatułek i zawsze, ale to zawsze mi nie wychodzi. Każdy naleśnik naderwę ;)

Twarożek zmieszałam z dwoma łyżkami śmietany, cukrem, szczyptą cynamonu i garstką sparzonych wcześniej rodzynek. Jeszcze nie wiem, czy wyszło smaczne, bo jeszcze nie próbowałam (onigiri było strasznie sycące), a Kuba-Bogu wolał drugą wersję, czyli naleśniki z nutellą ;p

Od Jedzenie


P.S. Mama Kuba-Bogu dodaje do naleśników bitą śmietanę i sos karmelowy - nie muszę mówić, jak genialny to pomysł :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz