wtorek, 24 lutego 2009

Nasza kuchnia

Mieszkamy w cztery (albo pięć, sama nie wiem?) osób w czteropokojowym mieszkaniu z mikrokuchnią, która jest wiecznie megasyfiasta.



Szuflady wiecznie nie chcą się zamknąć i wypadają z szyn, kosze na śmieci z jakichś nikomu bliżej nieznanych powodów wiecznie są pełne, podobnie jak zlew. Do tego nigdy nie wiadomo, gdzie położyć połowę rzeczy. Odpowiedź brzmi z reguły: gdziekolwiek.

Na przykład tu mamy przykład artystycznego bałaganu:



Na parapecie rośnie sobie czyjaś bazylia, parę cebul puściło też nieco samowolnie szczypiorek, więc wsadziłam je do pojemniczka i będzie na jajecznicę. A ta mała gałązka to (miejmy nadzieję) nasza nowa roślinka doniczkowa. Oprócz tego mamy tu przeterminowaną o ponad rok mąkę krupczatkę (ktoś ma pomysł, co moglibyśmy z nią zrobić? myślałam o nakarmieniu gołębi za oknem, ale musiałabym to pewnie jakoś upiec czy ugotować), słoik oleju po bananach w wiórkach kokosowych, którego jakoś nie mam serca wylać, oliwę Portugalki, która wyprowadziła się dwa tygodnie temu, soczek, kubki, mikser Kingi (boję się go używać, bo ostatnio coś mi tam dziwnie zgrzytnęło - nie ma nic gorszego niż popsuć nowy mikser współlokatorki) i nieużywany spryskiwacz do okien. Nieużywany, więc okno jest też syfiaste.



Tu mamy półkę z całą masą słoiczków, które Kuba-Bogu i ja dostaliśmy z domu. No i z mnóstwem innych rzeczy, od kotletów sojowych po japoński makaron soba, który kupiłam w chińskim supermarkecie w Brukseli ;p



A tu mamy przyprawy, wszystkie pewnie dawno zwietrzałe. Te poza pudełkiem zostawiła nam Portugalka - mam się bać?



Tu gotujemy albo pierzemy, jedno drugiemu nie przeszkadza.



A tu stół. Jest ok, póki jest czysty. A czysty jest tylko wtedy, kiedy ja go wytrę. A może to już tak jest, że każdemu się wydaje, że to on/ona zawsze wyciera stół? Dodam jeszcze, że to naprawdę jest stół w jego czystej fazie. Czystszy jest tylko wtedy, kiedy wyrabiam ciasto na pizzę.

Jest jeszcze lodówka i mikrofalówka, oczywiście, ale tam chyba lepiej nie zaglądać. Przynajmniej na razie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz